Słowo Księdza Wali

                                                                                                       

Wyjątkowy charyzmat wzoru osobowego

Problematyka wzoru osobowego oraz kategorii z nim związanych, takich jak autorytet, ideał, osoba znacząca, autentyczność, sposób zachowania, modelowanie, identyfikacja jest stale obecna w dyskusjach dotyczących celów i zadań, jakie pełnią w życiu poszczególnych osób. Wzory osobowe najczęściej oscylują wokół ideału rozumianego jako najwyższy cel wychowania, któremu powinny być podporządkowane inne cele, treści i metody pracy wychowawczej. Jakkolwiek kryzys różnych współczesnych koncepcji pedagogicznych spowodował zachwianie wiary w moc oddziaływania wychowawczych wzorów osobowych na życie ludzkie, to jednak ideał wychowawcy, w zależności od przyjmowanej koncepcji wychowania, najczęściej jawi się jako pożądane zjawisko społecznie zawsze występujące w stosunku do kogoś. Być uznanym za wzór osobowy cieszący się autorytetem, to być kimś, z czyim zdaniem lub postępowaniem ktoś inny się liczy, kogo chce naśladować, z kim chce się identyfikować. Należy też zauważyć, że wzór osobowy zawsze staje przed człowiekiem jako osoba realnie istniejąca lub postać literacka respektująca wolność i wolny wybór wychowywanego. Może charakteryzować ją określony zestaw cech, postaw i zachowań wartościowych z punktu widzenia tradycji kulturowej, potrzeb społecznych czy wymagań dominującej ideologii. Wzór osobowy obok reprezentowania sobą określonych wartości, żyjąc w określonym czasie i przestrzenia, może jednak ten czas i przestrzeń przekraczać i być wiecznie żywym w tym sensie, że pamięć o nim przenoszoną z pokolenia na pokolenie nadal uaktualniając tę osobę1.
Termin wzór osobowy jest definiowany jako opis lub wyobrażenie jakiejś osoby, której cechy lub czyny uważa się za godne naśladowania. Oczekuje się od niej kształtowania „nowego" człowieka o dojrzałej osobowości, zdolnego przezwyciężyć różnego rodzaju społeczne i moralne zagrożenia. Teoretycy wychowania mając na uwadze wzory osobowe podkreślają, że oddziaływują one wychowawczo jeśli uosabiają cechy ideału i przyjmują określone postawy. Leksykon Pedagogika w haśle „wzór osobowy" odsyła do „autorytetu pedagogicznego", a ten ujmuje jako układ swoistych przymiotów i kompetencji wychowawców, zwiększających ich możliwości oddziaływania na wychowanków2. I jakkolwiek pojawiające się w literaturze utożsamienie ideału wychowawczego z autorytetem
Z. Dymkowski, Wzory osobowe Katechizmu Kościoła Katolickiego w katechezie współczesnej, Płock-Lublin 1999, s. 10. 2 Leksykon Pedagogika, 2000 s. 24.
czy z wzorem osobowym pozostaje kwestią sporną to jednak faktem jest, iż wzór osobowy, pełni rolę przewodnika i „drogowskazu" któremu można zaufać, na którym można się oprzeć - szczególnie w chwilach zwątpienia i słabości można zyskać siły do samodzielnego kroczenia obraną drogą. Postać ta pozytywnie wyróżnia się z otoczenia posiadaniem właściwości cenionych przez innych i ma świadomość, że sama jakkolwiek uosabia cechy ideału to jednak go nie stanowi i dlatego nie oczekuje, że inni musza się do niej upodobnić bez względu na ich indywidualne potrzeby i właściwości. Wychowawczy wzór osobowy zawiera w sobie przede wszystkim wymiar „bycia sobą" i ukazuje go wśród różnych sytuacji i uwarunkowań.
Historia polskiej i światowej myśli pedagogicznej pisana była często życiem i dziełami wzorów osobowych świętych i błogosławionych. Przykładem mogą być postacie wielkich pedagogów chrześcijańskich jak chociażby: św. Klemens Aleksandryjski, św. Augustyn, św. Tomasz z Aąwinu, Erazm z Rotterdamu, św. Karol Boromeusz, św. Józef Kalasancjusz, św. Filip Nereusz, św. Ignacy Loyola, św. Jan de la Salles, św. Jan Bosko, bł. Bronisław Markiewicz, bł. Edmund Bojanowski, bł. kar. J. H. Nevman, M. Darowska, J. z Działyńskich Zamoyska, B. Żulińska, C. Plater-Zyberkówna, O. Jacek Woroniecki, Prymas Tysiąclecia Kard. Stefan Wyszyński, Romano Guardini, ks. Luigi Giussani, czy błogosławiony Papież Jana Paweł II3, któremu półtora miliona osób pragnęło podziękować w dniu l maja 201 Ir. za jego bezgraniczną miłość i heroiczną wiarę.
Nie inaczej było z historią Sanktuarium w Kałkowie - Godowie, które stawało się i niejako rosło wraz ze mną. I nie mogło być inaczej, wszak moje dzieciństwo i początek młodość przeżyłam w rodzinnym Kotarszynie - mojej maleńkiej uroczej Umbrii - oddalonej od Kalkowa zaledwie 6 km drogi. Aż nazbyt dobrze pamiętam czasy kiedy w Kałkowie -Godowie w miejscu obecnego Sanktuarium było szczere pole poprzedzielane ścieżkami prowadzącymi do dużego kałkowskiego i gębickiego lasu, w którym jako dzieci zbieraliśmy jagody. Dziś na miejscu falujących zbóż mieści się coraz bardziej znany w kraju i za granicą ośrodek kultu maryjnego. Obecność Sanktuarium jest faktem, którego nie sposób nie zauważyć. Sanktuarium Matki Boskiej Bolesnej Królowej Polski, w którym za sprawą pochodzącego z Kotarszyna ks. Eugeniusza Makulskiego - marianina czczony jest wizerunek Matki Bożej Licheńskiej, powstawało w latach siedemdziesiątych i osiemdziesiątych minionego wieku, na naszych oczach. Jest ono wotum za ocalenie naszej Ojczyzny od
3 Por. A. Rynio, Próba syntezy, w: Pedagogika katolicka zagadnienia -wybrane, red. A. Rynio, Stalowa Wola 1999 s.412.
                                   -2-
komunizmu. Powstawało wbrew piętrzącym się trudnościom i niemożnościom, których nie brakowało. Dziś teren Sanktuarium wynosi około 9 ha Na obszarze tym znajduje się poświęcony w 1984 roku Kościół Parafialny, Droga Krzyżowa i mająca wydźwięk religijno -patriotyczny unikatowa Golgota Narodu Polskiego. Kapliczki Różańcowe. Kaplica Pięty. Panorama świętokrzyska. Dom Jana Pawła 11. Dom Pielgrzyma. Plebania, Kaplica Dziękczynienia Za Dar życia i Obrony Każdego Poczętego Dziecka. Mini ZOO. Hospicjum dla ciężko chorych dzieci i Dom Pomocy Społecznej dla ludzi w podeszłym wieku.
Pewnie nie byłoby tego wszystkiego gdyby 42 lat temu Biskup Sandomierski nie przysłał tu, czującego po ludzku i po Bożemu katolickiego księdza Czesława Wali. Jest to ksiądz, który mocno wierzy, miłuje i zawsze ma nadzieję. Jego nazwisko znane jest mi od dziecka. Wiele dobrego słyszałam na jego temat najpierw od mojej Mamy, potem od Ojca a także od krewnych i znajomych. Słuchając o jego sposobach niekonwencjonalnego duszpasterzowania bardzo pragnęłam go poznać i pewnej niedzieli to się stało. Dziś już nawet nie pamiętam z kim wybrałam się na niedzielną Mszę świętą do pierwszej kaplicy pod wezwaniem wtedy jeszcze błogosławionego a dziś już św. Maksymiliana Marii Kolbe. Pamiętam jednak, że ewangeliczna prostota Księdza i sposób w jaki podchodzi do wszystkiego co życie mu ofiarowuje, urzekły moje serce od pierwszego spotkania. Naocznie zobaczyłam i doświadczyłam, że dorośli mieli rację i nie przesadzali. I choć moje wizyty w Kałkowie - Godowie nie były wtedy zbyt częste (dwa, trzy razy w roku) to wystarczyło aby poznać specyfikę miejsca i ludzi, a przede wszystkim Księdza Kustosza a poprzez niego Bolesną Królową Polski, która to miejsce Sobie wybrała. Przywędrowała tu z Lichenia i jest czczona jako Bolesna Królowa Polski Matka Ziemi Świętokrzyskiej.
Dziś o Księdzu Wali powszechnie wiadomo, iż od początku swojego duszpasterzowania szczególną troską otacza ludzi chorych, odrzuconych i potrzebujących pomocy. O konkretnych przykładach tej troski najlepiej mogliby zaświadczyć ci, którzy jej doświadczyli i dalej doświadczają. Jest ich wielu. I nie są to tylko miejscowi. Wszak Ksiądz Wala od ponad 40-u lat jest diecezjalnym duszpasterzem głuchoniemych. Dla nich odbywają się tu comiesięczne nabożeństwa, pielgrzymki i spotkania. Maj ą też oni swój istotny wkład w piękno miejsca, które zdumiewa i dobra, które porusza.
Od miejscowych można usłyszeć, że Ksiądz Wala to „człowiek instytucja, człowiek, który nie rzuca słów na wiatr i ciągle ma nowe pomysły ciekawych inicjatyw godnych realizacji". Sama słyszałam, jak na kilka lat przed przejściem na emeryturę marzył o domach dla ludzi bezdomnych, biednych i opuszczonych, a także o eremach dla chętnych na indywidualne rekolekcje i modlitwę. To drugie marzenie zmaterializowało się dosyć szybko i
i od kilku lat mamy w kałkowowskiej dolinie miłosierdzia malowniczo położoną i swoistą certozę z kościołem pośrodku i domkiem księdza Infułata.
Pełniąc posługę kustosza sanktuarium robił wszystko co było możliwe aby miejsce to służyło odzyskiwaniu tożsamości religijnej i narodowej i było znakiem otwartości na człowiek i jego potrzeby. Dziś potrzeby te są trochę inne niż były wczoraj, a Ksiądz Wala ma tego jasną świadomość. W licznych rozmowach jakie dane mam było prowadzić czasami długo w noc dzielił swą troską o przyszłość naszej małej i dużej Ojczyzny. Chciał aby tak jedna jak i druga były jeszcze piękniejsze a ludzie lepsi i otwarci dla każdego. Jego troska, odkąd pamiętam, ma kształt twarzy konkretnego człowieka, z którym przychodzi mu się spotykać. I jest to widzenie każdego od poczęcia po starość w jego niepowtarzalności i przeznaczeniu do wieczności. Dla mojego rozmówcy wszystko było i jest ważne i we wszystkim szuka on tego co dobre, piękne i prawdziwe. Za najważniejsze uważa przywracanie człowiekowi świadomości jego własnej formuły, o której współczesny człowiek czasami zapomina. Chodzi o świadomość bycia dzieckiem Bożym i życie dla Chrystusa ze znajomością dziejów Narodu, do którego się przynależy. Znajomość i świadomość ich współtworzenia. Wszak miłość czynami się mierzy. A ksiądz winien być bratem wszystkich: złych i dobrych, świętych i grzeszników.
Mój rozmówca może być wzorem dla wszystkich a w szczególności dla kapłanów. Nigdy nie głosi siebie ale Jezusa Chrystusa, do którego przynależy i któremu z prostotą dziecka za pośrednictwem Bolesnej Królowej Polski Matki Ziem Świętokrzyskiej oddawał i dalej oddaje każde podejmowane z wiarą dzieło. Jest człowiekiem wrażliwym na głos Boga i Jego znaki i tej wrażliwości uczy w sposób sobie tylko właściwy. Potrafi słuchać, pytać i widzieć świat i ludzi po Bożemu. Zdumiewa jasnością i zwartością swej koncepcji duszpasterskiej. Jest w niej miejsce dla Boga, Ewangelii, Krzyża, Matki Bożej i tego wszystkiego co od dawna Polskę i Polaków stanowi. Zaś najbardziej zdumiewa i zadziwia poczuciem realizmu mającego swe źródło w wierze. I jest to realizm daleki od mentalności tego świata, dla której najważniejsze to „mieć i posiadać".
Z własnego doświadczenia wie i tym imponuje mi najbardziej, że dla Boga nie ma rzeczy niemożliwych. Wszak 40 lat temu też zaczynał ze swoją ubogą wspólnotą parafialną liczącą 1000 dusz, bez pieniędzy i pozwolenia i to w stanie wojennym budowę Kościoła. Ks. Wala wie, że w ręku Boga jest tylko narzędziem, a to co czyni jest próbą odpowiadania na rzeczywistość, którą spotyka i która go wzywa.
Ksiądz Infułat jest człowiekiem bardzo radosnym, pokornym i prawdziwym. Od zawsze żyje dość skromnie. Wieść gminna niesie i to nie od dziś, iż nigdy niczego dla siebie nie chciał, a kiedy spotyka potrzebującego nie przechodzi obojętnie. Z własnego doświadczenia wie co to znaczy być ubogim i osamotnionym. Wcześnie stracił matkę i siostrę. Jego matka zmarła gdy był klerykiem. Ojcem opiekował się do późnej starości. Sam chorował na gruźlicę. Został księdzem, jak sam wyznaje: „bo Bóg tak chciał, a dobrzy ludzie pomogli". I dlatego tak bardzo pragnie „żeby w Kałkowie nikt nie został odtrącony, by nikt nie cierpiał z powodu nieludzkiej biedy, opuszczenia i samotności". Marzy mu się by wszystkie dzieci były kochane, a każdy człowiek uszanowany. I nie jest to jakieś jego "widzimisię" ale wyraz szacunku dla Boga i Jego Matki, dla których każdy człowiek jest ważny.
Zanim odsłonię szczególny rys wzoru osobowego Księdza Infułata chcę zauważyć, że kolejne spotkania z prawdą jego życia napełniają mnie i moich bliskich radością, wiarą i nadzieją na zaistnienie dobra trudno osiągalnego także i w naszym życiu. W Sanktuarium zostawiamy zwykle bagaż życiowych trosk i niepokojów i wracamy jakoś lżejsi i pewniejsi. Osobiście wierzę, że wstawiennictwo Pani mojej Ziemi Świętokrzyskiej możnym jest czynić rzeczy niezwykłe - stąd chętnie tam wracam i o ile możliwe przyprowadzam ludzi nie znających uroku, mocy i klimatu tego niezwykłego miejsca; miejsca, w którym tak łatwo rozpoznać rękę i obecność Boga samego. Zaś Ksiądz Wala pięknem swojego kapłańskiego życia uczy mnie widzieć pozytywność każdej sytuacji choćby najtrudniejszej i żyć w przyjaźni braterskiej ze wszystkimi bez wyjątku.
Charyzmatyczny wychowawca i przyjaciel młodzieży
Ksiądz Infułat Czesław Wala, dziś kustosz - emeryt rezydujący na Eremach w Kałkowie -Godowie, to człowiek z bardzo bogatym doświadczeniem w kapłaństwie i pracy katechetycznej. Przez całe życie szanował otrzymany dar kapłaństwa i najlepiej, jak potrafi, pozostaje wiernym Bogu i człowiekowi. Wierność ta uwidaczniała się w miłowaniu Kościoła, tradycji, kultury i każdego napotkanego człowieka.
W pamięci mieszkańców Kalkowa i okolicy zapisał się jako wspaniały katecheta, duszpasterz i budowniczy sanktuarium. W latach jego posługi katechetycznej i proboszczowskiej do budującego się sanktuarium w Kałkowie-Godowie ciągnęły tysiące ludzi z całej Polski. Pielgrzymi ci spragnieni byli prawdy, miłości, wolności, sprawiedliwości, pokrzepienia i nadziei. Dla młodzieży ministranckiej, a także szkolnej i tej z Dramatycznego Teatru Parafialnego ksiądz Wala był niekwestionowanym autorytetem moralnym i niezapomnianym opiekunem.
Dziś po blisko 40 -u latach naszej znajomości, wiem, że ksiądz Wala to człowiek, który radując się swym kapłańskim powołaniem, jest nie tylko prawdziwie dobrym człowiekiem, ale ojcem i przyjacielem w ewangelicznym tego słowa znaczeniu. Dla mnie jest człowiekiem, który realizuje życie, kierując się w nim Ewangelią i miarą Boga we wszystkim. Imponuje mi tym, że jego życie świadome jest określonego celu jakim jest pełnienie woli Bożej bez względu na wiek i okoliczności. Zadziwia mnie rzadko spotykanym szacunkiem wobec niepowtarzalnej wartości drugiego człowieka także wtedy, a może przede wszystkim wtedy, gdy człowiek ten potrzebuje pomocy a jego człowieczeństwo popadło w stan ruiny. Ucząc dostrzegać Boga obecnego w Słowie Bożym, sakramentach świętych, historii ojczystej i wspólnocie jednych z drugimi, jest człowiekiem, który kochając bezinteresownie każdego napotkanego nie poddaje się zniechęceniu, gdy chodzi o jego dobro.
Mając przeświadczenie, iż racja bytu osoby i jej źródło mieści się w jej sercu, pobudzając własnym przykładem, inspirował i dalej inspiruje, jak być podporą dla drugich, gdy są w potrzebie. Nie mając pretensji do kogokolwiek, uczy wychowywać racjami prawdy, a nie wyobrażeniami na jej temat. Nie oznacza to bynajmniej, iż wyręcza w podejmowaniu własnej decyzji. Jeśli jednak potrzeba, pomimo swej łagodności potrafi być znakiem prorockiego sprzeciwu i świętego gniewu. Zawsze pociąga czytelnością i jasnością sądów, wielkodusznością w ofiarowywaniu siebie, zdolnością do współcierpienia, łagodnością usposobienia i pokorą.
Ksiądz Infułat nie tylko głosi czym jest chrześcijaństwo i kim powinien być chrześcijanin, ale nie tracąc czasu na niekonstruktywne narzekania i rozwiązywanie problemów przez wskazywanie winnych, czyni chrześcijaństwo. Nie dbając o rzeczy wielkie, wewnętrznie wolny i odpowiedzialny za to co było i jest mu powierzone, na miarę swoich sił i możliwości troszczy się, by poprzez to, co czyni, objawiła się większa chwała Boga i aby inni mogli rozpoznać Chrystusa jako swojego Pana i Zbawiciela.
Sam żyjąc pamięcią zbawczych dzieł Boga, uczy odkrywać wartość takich słów jak: Bóg, człowiek, przeznaczenie, ofiara, umartwienie, grzech, przebaczenie, miłowanie nieprzyjaciół, krzyż, śmierć, honor, ojczyzna, tolerancja, wolność, praca, dobro, zło, Kościół, rodzina czy wspólnota.
Ukazując znaczenie zwycięskich i przegranych bitew, odkrywał i odkrywa przed swoimi słuchaczami wartość historii ojczystej i tego co się prawdziwie nań składa.
Będąc przeświadczony, iż życie zostało człowiekowi dane w określonym celu i jest bytem nieustannie stwarzanym, pokazuje, jak nasza codzienność i to, co się nań składa mają być niestrudzenie odnawiane. Wskazując na wartość świętości realizowanej w materii codziennego życia, zachęca do pełnienia we wszystkim woli Bożej. Dając świadectwo, pokazuje jaka jest jego wartość i co stanowi jego zaprzeczenie.
Mówiąc o tolerancji uczy, że nie jest tolerancją milczenie wobec fałszu. Przypominając o obowiązku głoszenia prawdy nakazuje zajmować postawę szacunku wobec myślących inaczej.
Z tego co pamiętam także w stanie wojennym nie bał się odprawiać Mszy św. za Ojczyznę, święcić rocznice powstań narodowych i organizować sobotnie czuwania modlitewne. Odkąd zapamiętałam zawsze był i jest po stronie ubogich i tych, którzy nie umieją się bronić. W swoim przepowiadaniu wskazywał i dalej wskazuje na Boga miłosiernego, ale i sprawiedliwego. Mówi, że nie ma prawdziwej wolności bez wielkiej dyscypliny osobistej, bez walki ze sobą samym, ze złem i niewolą grzechu.
Wskazując na tych, którzy z Boga brali, zachęca każdego do dawania na swój ą miarę i nietroszczenia się o skutek. Ucząc wolności od lęku uświadamia, iż bać się należy jedynie grzechu. Wyzwalając odwagę u innych przypomina o wartości pereł, które rodzą się w bólu. Nie obnosząc się z własnym cierpieniem, wskazywał i dalej wskazuje na zbawczą wartość krzyża i uczy, że w każdej sytuacji należy zachować ludzką godność i wiarę w Boga. Mówi, że trzeba się modlić o siłę na czas próby i uczyć się z radością znosić wszystko, łącząc swoje cierpienia z krzyżem Chrystusa. Uczy też. iż istotą dobra jest dawanie go innym.
Zawsze chodziło mu i chodzi o to, aby człowiek rozwinął się w pełni, do której idzie często poprzez ból i cierpienie dobrowolnie akceptowane. Ksiądz Wala nie mówiąc zbyt wiele na ten temat uczy, że każdy trud i każde cierpienie, akceptowane dobrowolnie, ostatecznie prowadzi do zwycięstwa krzyża. Prawdę tę potwierdza świadectwem postawy wobec własnego cierpienia przyjmowanego z miłością i znoszonego z cierpliwością i świadomością jaka towarzyszy osobom świętym.
Ksiądz Infułat jest, był i pozostanie dla wielu osobą wyjątkową nie tylko poprzez to kim jest i jak żyje, ale również poprzez to czego i jak naucza. Chcąc zgłębić tajemnicę niepowtarzalności świadectwa kapłana, w cieniu którego dane nam jest wzrastać, trzeba dostrzec w nim przede wszystkim człowieka o prawdziwie wielkim sercu, prawego chrześcijanina i dobrego nauczyciela, potwierdzającego głoszone nauki przykładem własnego życia. Nauczyciela, o którym można bez przesady powiedzieć że z entuzjazmem i radością uczy widzieć to co naprawdę istotne i godne imienia chrześcijanina.
Można powiedzieć, że Ksiądz Wala rozdaje siebie od początku do końca w głoszeniu Słowa, sprawowaniu sakramentów i w nie mających końca spotkaniach z człowiekiem. Dawał i daje ludziom swój czas, modlitwę, ideały, którymi żyje, myśli, pracę często ponad siły i pieniądze, których nigdy nie ma za wiele. Jego miłość do Boga, ludzi i świata jest czymś zwyczajnym i codziennym. Pozostanie w mojej pamięci jako człowiek wprowadzający pokój, zawsze pomagający i dobry jak chleb, z którego każdy może odłamać ile chce. Wierny zadaniu głoszenia Chrystusa nie marnuje czasu na narzekanie. Będąc wpatrzony w Chrystusa, czerpiąc z Niego moc i siłę, czyni chrześcijaństwo prostym i czytelnym dla wszystkich, którzy chcą i umieją patrzeć. Zawsze gotowy w mocy Ducha dawać siebie do końca i każdemu, Ksiądz Wala wzorem świętego Pawła staje się „wszystkim dla wszystkich próbując ocalić przynajmniej niektórych".
To, kim jest i do czego zmierzał, nie mogło podobać się rządzącym, dlatego też przez lata całe nie omijały go najróżnorodniejsze szykany. Był inwigilowany, straszony, wzywany na przesłuchania. Pomimo wszystko w jego kapłańskim życiu nie było i nie ma miejsca na tanie kompromisy, umizgi, zabieganie o zaszczyty i honory. Jego życie naznaczone jest różnorodnymi cierpieniami, z których większość znana jest jedynie samemu Bogu.
Dokonania Księdza Wali ze względu na swą wyjątkowość zasługują na rzetelne badania, popularyzację i pamięć nie tylko w Diecezji Radomskiej.
Dla księdza Wali nie było i nie ma ludzi niegodnych miłości. Szczególnie zaś bliscy byli mu młodzi. Ci, którym dane było go spotkać, zgodnie potwierdzają, iż w codziennym obcowaniu z nim doświadczali wierności i serdeczności jego przyjaźni. Korzystając z własnego doświadczenia bez przesady powiedzieć mogę, iż jest to ten typ przyjaźni, która ocala na wieczność i zobowiązuje do pamięci i wdzięczności.
Spośród wielu wątków bogatego życia Księdza Wali niewątpliwie godnym podkreślenia jest przywołany wcześniej jego charyzmat wychowawcy. Można powiedzieć, iż charyzmat ten przenikał wszystkie płaszczyzny jego działalności a w szczególności pracę z młodzieżą w dramatycznym teatrze parafialnym wystawiającym co roku Mękę Pańską, Jasełka i inne sztuki teatralne. Metoda, jaką stosował Ksiądz Infułat polegała na tworzeniu realnych, choć nieformalnych wspólnot religijnych mających na celu uczenie życia poprzez jego ewangelizację. Ich stałym modelem, był wzorzec rodziny i domu, wspólnie dzielonych zadań, radości i cierpienia i tego wszystkiego, co życie niosło. I dopiero na tym fundamencie rodziło się szukanie korzenia wspólnoty w słowie Bożym, wielkiej literaturze religijnej i w sakramencie, i w ten sposób to, co religijne i chrześcijańskie przenikało w to, co ludzkie stając się dla młodzieży atrakcyjnym i pociągającym. Ewangelizacja poprzez teatr przekazując to co najcenniejsze w życiu chrześcijańskim dawała też sposobność nawiązywania więzi i wzrastania w przyjaźni pełnej serdeczności, humoru, życzliwości i wzajemnej pomocy. Teatr dla biorących w nim udział umożliwiał realizowanie pasji i rozwijanie zainteresowań. Uczył szacunku dla występujących na scenie, jak i odbiorców, pogłębiał wiarę uczestników, kształtował postawy życiowe i angażował całe rodziny. Ksiądz Wala wychowywał swoich aktorów, kształtował ich osobowość, zaszczepiał pasje dla teatru, uwrażliwiał serca i rozwijał umysły, dzięki czemu z tak małej wspólnoty parafialnej wyrosło tak wielu szlachetnych ludzi o wspaniałych osobowościach.
Autorytet, którym darzony jest Ksiądz Walę zasadza się na jego mądrości, Bożej bojaźni, poczuciu obowiązku, dobroci, życzliwości i byciu po stronie tego, co prawdziwe i godne człowieka. W osobie Księdza Wali z łatwością odkryć można przedziwne promieniowanie dobroci, piękna, harmonii i światła, które szczególnie młodych pociąga i urzeka. Pomimo wieku ma on niespotykaną wprost postawę słuchania, szacunku dla ludzkiej wolności i wydobywania z człowieka ukrytego w nim dobra, prawdy i piękna. Wie z doświadczenia, że wychowanie - to przede wszystkim sprawa serca, zaufania, indywidualnego podejścia do każdego i nieskończonej cierpliwości. Był i jest realistą i zdaje sobie sprawę, że każdy z wychowywanych chce się czuć osobiście kochanym, rozumianym, zauważonym i szanowanym. Znając specyfikę młodości wie też, iż młody człowiek wbrew temu, co manifestuje na zewnątrz, nie chce być pozostawionym samemu sobie, a w swoim wychowawcy szuka oparcia, pomocy, życzliwości i zrozumienia. Szuka autorytetu, autentyczności i świadectwa niekłamanej religijności, dalekiej od fanatyzmu czy faryzeizmu.
Ksiądz Wala aż nazbyt dobrze zdaje sobie sprawę, iż młodym chodzi o to, aby miłość przyjęła postać konkretną, obliczoną na czyny i realną wśród nich obecność. Wie, że - jak mawiali starożytni - verba movent (docent), exempla trahunt, „słowa wzruszają (uczą), a przykłady pociągają". Jest przekonany, że człowieka i człowieczeństwa ciągle się trzeba uczyć i odkrywać je na nowo. Sam na miarę swoich możliwości wychodził i wychodzi naprzeciw niemałym oczekiwaniom i potrzebom spotykających go. Będąc budowniczym i duszpasterzem nie pisał traktatów pedagogicznych. W wielości ciążących nań obowiązków zwyczajnie nie miał i nie ma na nie czasu.
Dla mnie, której dane było się zetknąć z jego osobą najlepszą księgą właściwego postępowania było i jest samo jego życie. Poddaje mi ono jako pedagogiczny styl bycia ewangeliczną formułę wiary, nadziei i miłości. Formuła ta, zawiera hipotezę objaśniającą całość rzeczywistości, w której człowiek żyje, pracuje i umiera. Ksiądz Wala podobnie jak ja i jego parafianie ma świadomość, że bez tej hipotezy nie jest możliwy rozwój, nie rozwija się zdolność zdrowego osądu i podejmowanie nowych wyzwań. Nie jest możliwe wychowanie i samowychowanie mające na celu dojrzałość. I za to dziś razem z moimi najbliższymi dziękuję Mu szczególnie.
Dokonań Księdza Infułata jest bardzo wiele i nie da się o nich opowiedzieć wyczerpująco pisząc kolejne artykuły. Zaświadczyli o tym również aktorzy Dramatycznego Teatru Parafialnego w kilkugodzinnym uroczystym benefisie dedykowanym ks. Czesława Wali jako głównemu założycielowi i reżyserowi i wszystkim Aktorom w 40-lecie istnienia tegoż Teatru. W niedzielę Zesłania Ducha Świętego 18 maja br. dane mi było uczestniczyć w drugiej części tegoż benefisu i wówczas w towarzystwie Księdza prof. Wiesława Przygody rzuciłam pomysł ocalenia od zapomnienia przynajmniej części tego wielkiego dziedzictwa, którego jesteśmy światkami i spadkobiercami. Pragnąc zachować pamięć osoby Księdza Wali by żyła jego obecność zrodził się pomysł „Głosu z Eremu". Jako profesorowie Katolickiego Uniwersytetu chcemy w ten sposób podziękować dobremu Bogu za dar osoby księdza Infułata Wali, który uczynił wszystko „by życie było bogate łaska wiary i miłością do drugiego człowieka" i dał nam przykład, że jeżeli człowiek jest ofiarny, współpracujący i zaangażowany wtedy Bóg hojnie błogosławi czego on jest ewidentnym przykładem.

Lublin 11 lipca 2013
                                                                                                                                                 Alina Rynio
KSIĄŻKA pt,,GŁOS Z EREMU"-(dr hab.Alina-Maria Rynio,ks.prof.Wiesław Przygoda)


Spis treści

Ks. Biskup Henryk Tomasik - Przedmowa 

Alina Rynio - Słowo wprowadzające

Ks. Wiesław Przygoda - Ksiądz Infułat Czesław Wala jako kapłan

i duszpasterz .........................................................................................

A. Rynio - Wyjątkowy charyzmat wzoru osobowego.....................

[ Część II

Korzenie tego co najważniejsze - z Ks. Czesławem Walą rozmawia

Joanna Juchnowska......................................................................

 Część III

Fragmenty listów Księdza Czesława Wali do Przyjaciół Świętokrzyskiego Sanktuarium w Kałkowie -Godowie 

Cz. IV

Ks. Aleksander Sikora - Wspomnienie o Ks. Czesławie Wali..Z..Us^

Anna Śleźnik - Nasz przyjacielKsiądz Wala................................

Alina Rynio - Kalendarium życia i działalności Księdza Czesława Wali \Noty o Autorach


Słowo wprowadzające

Owoce pracy Księdza Czesława Wali znaleźć można w różnych dziedzinach życia i działalności duszpasterskiej. Znamy go jako prefekta i katechetę szkolnego, założyciela i reżysera Dramatycznego Teatru Parafialnego, licznych dziecięcych i młodzieżowych zespołów muzycznych, nade wszystko jednak pomysłodawcę, budowniczego i kustosza sanktuarium, Drogi Krzyżowej, unikatowej Golgoty Martyrologii Narodu Polskiego, Kaplic Różańcowych, Panoramy Świętokrzyskiej, Kaplicy Piety, ruchomego Misterium Męki Pańskiej, Domu Jana Pawła II, Domu Pielgrzyma, Kaplicy Dziękczynienia Za Dar życia i Obrony Każdego Poczętego Dziecka, Powiatowego Centrum Rehabilitacji, Wioski Dzieci Niepełnosprawnych, Warsztatów Terapii Zajęciowej, Hospicjum Opieki Paliatywnej, Powiatowego Zakładu Aktywizacji Zawodowej, Domu dla ludzi starszych im. Sue Ryder, Eremów na Górze Miłosierdzia, Punktu Pomocy dla Ubogich i Wykluczonych Społecznie, Domu Dziecka w Rudniku nad Sanem, a jak by tego było mało - wieloletniego diecezjalnego duszpasterza głuchoniemych. Jednak najtrwalsze, niezatarte i najdonioślejsze ślady swoich dróg, trudów i poszukiwań pozostawił jako duszpasterz i wychowawca. Nic zatem dziwnego, że z relacji zamieszczonych w oddawanej do rąk czytelników publikacji noszącej tytuł Głos z Eremu za sprawą ks. prof. Wiesława Przygody i przy moim skromnym udziale wyłania się przede wszystkim duszpasterska i pedagogiczna działalność ks. Cz. Wali. Ta część publikacji przybliża istotę realizowanej przez ks. Walę wizji życia kapłańskiego osnutej wokół idei aby być bliżej drugiej osoby i dla niej poświęcić wszystko - swój czas, zdolności, wiedzę, doświadczenie życiowe i swój charyzmat kapłański. Zawarte w publikacji relacje potwierdzają że ks. Cz. Wala jest całkowicie dla innych a wzorując się na postawie swojego mistrza i Pana Jezusa Chrystusa, swoje życie oddaje na służbę ludziom prostym, ubogim, chorym i niepełnosprawnym a zwłaszcza osobom niesłyszącym oraz marginalizowanym społecznie i zagubionym moralnie. Relacje te ukazują kapłana, dla którego drugi człowiek bez względu na przekonania, status społeczny i zasoby materialne jest „żywym Jezusem”. Przybliżają też jego koncepcję duszpasterstwa parafialnego i sanktuaryjnego. Ksiądz Wiesław Przygoda czerpiąc z bogatego doświadczenia naukowego a nade wszystko przywileju bycia uczniem Księdza Wali odsłania główne rysy modelu katechezy uprawianej przez swojego katechetę i pokazuje jak istotną rolę w uprawianym przez niego duszpasterstwie dzieci i młodzieży odgrywały grupy religijne, formacja religijno-patriotyczna, zaangażowanie w rozwój duszpasterstwa głuchoniemych, wspieranie ruchu trzeźwościowego, troska o rozwój kultu i pobożności maryjnej i dzieła miłosierdzia.

Moja relacja dopełnia ten obraz dokumentując, że „to nie ubiór ale cnota zdobi zakonnika” i ubogaca odsłaniając wymiar pedagogiczny wyrażający się w wyjątkowym takcie i wielkiej pedagogicznej umiejętności zwanej talentem w postępowaniu z dziećmi, młodzieżą jak i dorosłymi. Charakteryzując pedagogiczny wymiar posługi duszpasterskiej ks. Cz. Wali zwracam uwagę na niekwestionowaną i wyjątkową wartość wzoru osobowego jakim jest on sam jako kapłan i duszpasterz a zarazem animator posługi społeczno-charytatywnej oraz inicjator nowych form duszpasterstwa nadzwyczajnego jawiący się jako „sól ziemi i światłość świata”; a zarazem jako „człowiek instytucja i skromny mieszkaniec eremu”. W relacji tej zwracam też uwagę na sposób (metodę) w jaki ten znakomity duszpasterz oddany na całkowitą służbę Bogu i Ojczyźnie przygotowywał swoich podopiecznych do zdobywania pełni człowieczeństwa wychowując ich na dobrych chrześcijan i porządnych obywateli.

Drugą część oddawanej do rąk czytelników książki stanowi obszerny i składający się z kilku części wywiad przeprowadzony   z księdzem przez Panią Dorotę Juchnowską.

Wywiad zatytułowano: Korzenie tego, co najważniejsze.Jego treść wskazuje na genezę wyjątkowego charyzmatu osobowego naszego bohatera i budujące piękno jego posługi kapłańskiej i duszpasterskiej. Tę część powinien przeczytać każdy, kto słyszał lub choćby raz spotkał Księdza Infułata i na serio traktuje swoje powołanie jakie by ono nie było.

Trzecią część publikacji stanowią fragmenty bogatej i interesującej korespondencji prowadzonej przez ks. Walę od 1985r. z przyjaciółmi świętokrzyskiego sanktuarium w Kałkowie-Godowie. Pisane trzy razy w roku listy (na Boże Narodzenie,Wielkanoc i Wszystkich Świętych) obok życzeń i ważnych refleksji teologicznych zawierają, jak będzie się można przekonać, informacje dotyczące bieżących prac wykonywanych na terenie sanktuarium. Listy te stały się nieodłącznym elementem duszpasterskiego programu Księdza Infułata, ewangelizacji wychodzącej daleko poza teren parafii i sanktuarium. Ujawniają one charakterystyczne wymiary jego osobowości i sposób widzenia różnych zjawisk i sytuacji.

W części czwartej zamieszczono wspomnienia o ks. Cz. Wali autorstwa ks. Aleksandra Sikory (wieloletniego przyjaciela Księdza) i Pani Anny Śleźnik z Międzynarodowego Ruchu ATD Czwarty Świat.

Książkę zatytułowano: Głos z Eremu. Ks. Infułat Czesław Wala - zakładając, że w świecie odczuwanego chaosu, globalizacji i konkurujących miedzy sobą podejść i orientacji dotyczących realizacji życia i wychowania - tego głosu i takiego świadectwa wyjątkowo potrzebujemy.

Celem jaki przyświeca tej inicjatywie wydawniczej z jednej strony jest podziękowanie za opatrznościową obecność i jakość blisko pięćdziesięcioletniej posługi ks. Infułata Czesława Wali, z drugiej zaś - ukazanie szczególnie młodym jasnego i stałego punktu odniesienia w procesie odzyskiwania integralnej wartości osoby ludzkiej i wartości ludzkiego życia.

Dokonania ks. Wali ze względu na swą unikatowość niewątpliwie zasługują na rzetelne badania naukowe i popularyzację i to nie tylko w Diecezji Radomskiej czy Sandomierskiej. Należy mieć nadzieję, że niniejsza publikacja będzie tego dobrym początkiem.

Alina Rynio


Część I

Ks. Wiesław Przygoda

Ksiądz Infułat Czesław Wala jako kapłan i duszpasterz

Wielu prezbiterów przeżywa współcześnie kryzys swojej tożsamości kapłańskiej, a nierzadko także frustracje z powodu niepowodzeń w posłudze duszpasterskiej. Wielu boleśnie przeżywa mocno nagłośniane w mediach skandale obyczajowe, zdrady przyrzeczeń składanych Najwyższemu Kapłanowi albo opuszczanie szeregów kapłańskich. Każdy nowy przypadek niewierności kapłańskiej jest nie tylko natychmiast zauważony przez media, ale także uogólniany na wszystkich księży, co w pewnym sensie jest nawet uzasadnione teologicznie, gdyż Kościół jest wspólnotą i jak uczy św. Paweł, „gdy cierpi jeden członek, współcierpią wszystkie inne członki” (1 Kor 12, 26), cierpi całe Ciało Chrystusa. Niektórzy gorliwi księża uważają to za niesprawiedliwe, iż muszą niejako w ramach solidarności branżowej ponosić skutki społeczne nieodpowiedzialnych zachowań, ciężkich grzechów a nawet skandalicznych przestępstw swoich współbraci z dalekich krajów. Trudno to zmienić, czasem dla Chrystusa trzeba wiele wycierpieć, ale warto także poszukiwać pozytywnych obrazów kapłaństwa i budujących modeli posługi duszpasterskiej. Jest to obecnie bardzo potrzebne, i to zarówno dla duszpasterzy jak i wiernych świeckich, jako swoiste antidotum na zatrutą atmosferę we wspólnocie Kościoła. W tym kontekście warto przywołać postać ks. infułata Czesława Wali, wieloletniego proboszcza i kustosza sanktuarium w Kałkowie- Godowie na Ziemi Świętokrzyskiej, oraz poddać pastoralnoteologicznej analizie realizowany przez niego model kapłana i duszpasterza.

Ks. Cz. Wala był kapłanem najpierw diecezji sandomierskiej, a od 1992 roku nowo powołanej diecezji radomskiej, ale dał się poznać w szerokich kręgach katolickich w Polsce i poza jej granicami jako wybitny duszpasterz oddany na całkowitą służbę Bogu i Ojczyźnie, animator posługi społeczno-charytatywnej, propagator kultu maryjnego w Polsce oraz inicjator nowych form duszpasterstwa nadzwyczajnego, a szczególnie duszpasterstwa osób niesłyszących[1]. Przedmiotem niniejszej refleksji jest wizja życia kapłańskiego i posługi duszpasterskiej jednego z najwybitniejszych przedstawicieli duchowieństwa polskiego przełomu XX i XXI wieku. W pierwszej odsłonie zostaną tu przedstawione główne cechy osobowości i realizowanej wizji życia kapłańskiego ks. Cz. Wali, a w drugiej akcent zostanie położony na realizowany przez niego model posługi duszpasterskiej, tak we wspólnocie parafialnej jak i w utworzonym przez niego sanktuarium maryjnym w Kałkowie-Godowie.

1.     Księdza Czesława Wali wizja kapłaństwa

Człowiek nie rodzi się kapłanem, lecz kapłanem się staje. Niewątpliwie charyzmat powołania kapłańskiego otrzymuje człowiek od Boga już w momencie poczęcia, o czym świadczy powołanie chociażby proroka Jeremiasza lub św. Jana Chrzciciela, jednak jego odkrycie i wypełnienie należy już do osoby powołanej. Stąd dla tych, którzy odkrywają dopiero swoje powołanie życiowe i szukają dróg jego realizacji, tak ważne są wzorce osobowe kapłanów. Ks. Czesław Wala spotkał w swoim życiu wielu dobrych a nawet wybitnych kapłanów najpierw w rodzinnej parafii w Rudniku nad Sanem, a następnie w czasie studiów seminaryjnych oraz w pierwszych latach posługi kapłańskiej. Poznał osobiście ks. Tadeusza Fedorowicza i ks. Bronisława Bozowskiego, których osobowość i styl życia kapłańskiego zachwycały go jako kleryka i młodego księdza. W początkach kapłaństwa poznał także ks. Marcina Popiela